"Pociąg Repatriantów" - Oleśnica

2016-05-23 12:00

… może dla niektórych to była zwykła przejażdżka pociągiem, tylko w trochę innym „klimacie”… Dla mnie osobiście było to duże przeżycie, gdyż wsiadając do tego pociągu nie myślałam o tym, że to fajna zabawa, nowa przygoda do przeżycia, następny projekt rekonstruktorski. Nie myślałam o tym wszystkim, myślałam o moich Dziadkach i wielu osobach z Rodziny, którzy przeszło 70 lat temu w ten sposób wyruszali w nieznane szukać swojego nowego skrawka na ziemi, rozpoczynać życie od początku. Ile było wtedy niepewności, strachu… Kurz wojenny jeszcze nie opadł, nie wszyscy z bliskich się odnaleźli, a jeszcze ta podróż w nieznane… Dręczyły każdego pytania „Czy wszyscy z rodziny przeżyli wojnę….”, „….a jeżeli bliscy będą szukać nas w naszym starym domu jak im dać znać gdzie jesteśmy…Co zrobią jak nas nie zastaną w domu…??????”, „co nas tu czeka …?”, „jak się odnajdziemy w nowy miejscu ???”


Wsiadając do tego pociągu dotykałam palcami starych drewnianych belek, patrzyłam przez okno i drzwi na zmieniający się krajobraz i byłam znów małą dziewczynką… która zasłuchana wieczorową porą (w domu u Dziadków, u Wujka Mańka przy starym piecu na fajerki, u Cioci Anieli przy cudnym i na szczęście do dzisiaj zachowanym piecu kaflowym) w opowieści o historii ich życia wyobrażałam sobie jak wyglądała taka podróż …


Mundury osób z Sekcji Żywej Historii „Arma”, nasze stroje cywilne z lat czterdziestych, w tym oryginalna 80-letnia chusta Babci Zosi  :), eksponaty przypominające klimat tamtych czasów i wagony udostępnione przez Stowarzyszenie Olsensium pamiętające tamte dni umożliwiły mi podróż w czasie… Wiem, wiem, że to nawet nie oddało promila odczuć jakie wówczas targały ludźmi jadącymi tymi pociągami, ale dało mi możliwość dotknięcia historii, zobaczenia chociaż jak taki pociąg wyglądał z zewnątrz, od środka, jak się jechało i mogłam tylko myśleć o czym rozmyślali moi bliscy, których niestety w większości już nie ma wśród nas….