Bovington Tank Museum

Był to ostatni przystanek na mojej angielskiej mapie, wizyta w ostatniej chwili, dosłownie w przeddzień powrotu do Polski. Przez kilka dni z moim kolegą Pawłem staraliśmy się zaplanować tzw. (szumnie) logistykę. Początkowe plany podróży koleją poległy ze względu na konieczność kilku przesiadek – a co za tym idzie długiego czasu dojazdu. Bądź, co bądź to ponad 200 km od Londynu. Wygrała opcja samochodu z wypożyczalni – pełni obaw wyruszyliśmy z Heathrow w drogę. Pierwsze rondo pod prąd.... A później jakoś już poszło...

Bovington leży w przepięknym, zielonym Dorset, – co za miła odmiana po tygodniu
w zatłoczonym Londynie. Muzeum znajduje się w bardzo „czołgowej" okolicy – jest to nadal działający poligon brytyjskich wojsk pancernych. Trasa dojazdowa – nieźle oznakowana – wiedzie wśród ogrodzeń, znaków ostrzegawczych itp. Oznaki aktywności pancernych kolosów widać po obu stronach szosy. Ciekawostką były miejsca parkingowe na poboczach z widokiem na tor przeszkód.

Muzeum zostało otwarte dla publiczności w roku 1947, w miejscu założonego w 1916 roku ośrodka szkoleniowego dla przyszłych żołnierzy broni pancernej. Ekspozycja muzealna to sześć hal tematycznych i przeszło 300 różnego rodzaju pojazdów opancerzonych wyprodukowanych w 26 różnych krajach świata. Dużą część z nich spotkać można było na polach bitew w czasie I i II wojny światowej. Kolekcja obejmuje także czołgi i wozy pancerne, jakie były produkowane w okresie Zimnej Wojny oraz pojazdy współczesne. Jeżeli chodzi o wrażenia – euforia pomieszana z paniką! Gdzie iść? Co najpierw oglądać? Jak okiem sięgnąć czołgi, czołgi, czołgi.... Postanowiliśmy chronologicznie – najpierw I wojna – na salę ekspozycyjną wchodzi się przez typowe biuro werbunkowe, wysłuchując komentarzy sierżanta - "Król i ojczyzna są z Was dumne!" – a zaraz potem dosyć wiernie odwzorowane okopy pełne błota (sztucznego), szczurów (też sztucznych), drutów kolczastych itp. Do tego oczywiście odpowiednie odgłosy z systemu nagłośnienia.
Co do zgromadzonych pojazdów – nie będę się rozpisywał – widać na załączonych zdjęciach. Warto mieć zarezerwowany cały dzień. Po takich wrażeniach to już chyba tylko Kubinka mi została do zwiedzenia.

W tej ogromnej masie zabytkowych pojazdów znalazło się miejsce i dla polskich akcentów – samochód opancerzony Scout Car oraz czołg Cromwell w barwach 1 Dywizji Pancernej dowodzonej przez generała Stanisława Maczka. I cieszy to chyba nawet bardziej
niż te wszystkie „pantery i tygrysy"...

Praktyczne informacje:

Muzeum otwarte jest codziennie w godzinach 10.00 – 17.00.

Ceny biletów: 12.50 GBP dorośli, 7.50 GBP dzieci.

Szczegółowe informacje na stronie http://www.tankmuseum.org/

Adresy i namiary