Bohatyrowicze

Kolejna podróż na Kresy i nowe przeżycia. Tym razem chcę Wam pokazać Bohatyrowicze. Wioska, znana z powieści „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, znajduje się kilkadziesiąt kilometrów na południowy-wschód od Grodna. Już przy głównej drodze nr P 44 znajdziemy specjalny drogowskaz wskazujące właściwy zjazd. Ma postać rzeźby włościanina w kapeluszu, wskazującego ręką kierunek. Kiedyś na ręce widniał napis BOHATYROWICZE, teraz jest całkiem niewidoczny. Po przejechaniu kilku kilometrów kolejna postać pokazuje zjazd na boczną drogę. Znowu kilka kilometrów i po lewej stronie widzimy wioskę. Jest ona, jak wiele na Białorusi, wymierająca. Mieszka w niej tylko czworo stałych mieszkańców, natomiast pojawili się już letnicy. Przed jednym z domów spotykamy Pana Staniewskiego. Jak się dowiadujemy jego żona pochodzi z rodu Bohatyrowiczów. Proszę o informacje. Po kilku minutach jedziemy razem i oglądamy okolicę, nasz gospodarz rozpoczyna opowieść. Na początek dwór Kamieńskich, który był pierwowzorem Korczyna. W tej chwili jest własnością kogoś z Ukrainy. Wokół posiadłości pojawiło się ogrodzenie z trapezowej blachy. Nie za wiele z za niego widać. Skręcamy w aleję obsadzoną starymi drzewami, dojeżdżamy do asfaltu i po kilku kilometrach jesteśmy w Miniewiczach. To tu w lesie znajduje się grób powstańców z 1863 roku. Teraz cały w kwiatach, chorągiewkach i zniczach. Po odwiedzeniu grobu wracamy do samochodu, który zaparkowaliśmy tuż nad Niemnem. Idealne miejsce na biwak. No cóż tu warto przyjechać latem. Teraz jedziemy dalej. Ponownie mijamy Bohatyrowicze i skręcamy za wioską w prawo, w kierunku rzeki. Niedaleko, nad parowem, widać grób Jana i Cecylii. Obok tablica w języku białoruskim poświęcona … „cudowi” przyrody jakim ma być ten właśnie parów. W razie czego będzie wiadomo po co przyjeżdżają tu ludzie. Na grobie drewniana kapliczka z figurą Chrystusa, już znacznie zniszczona oraz również wiele zniczy i chorągiewek. Niestety musimy wracać. Odwozimy Pana Staniewskiego i poznajemy jego żonę. Dziękujemy za pomoc i dostajemy całą torbę jabłek. Wyjeżdżam. Jak wspominał nasz przewodnik oba groby odwiedza wielu turystów. Niestety skutecznie omijają oni wioskę. Może gdyby tam wstępowali i korzystali z różnych usług mieszkańców byłoby ich więcej i język polski pozostał by tu dłużej. W obecnej sytuacji za kilka, kilkanaście lat nie będzie tu już nikogo z rodzimych mieszkańców. Wtedy mogą zniknąć groby i turyści będą tu przyjeżdżali oglądać … parów.

Praktyczne informacje:

Jak dojechać do..

Adresy i namiary